Był sobie król, był sobie paź i była też królewna.
Żyli wśród mórz, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna.
Kochał się król, kochał się paź, kochali się w królewnie.
I ona też kochała ich, kochali się wzajemnie.
Lecz srogi los, okrutna śmierć w udziale im przypadła,
Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła.
Lecz żeby ci nie było żal dziecino ukochana,
Z cukru był król, z piernika paź, królewna z marcepana...
Zawsze wyobrażałam sobie mojego Anioła Stróża, jako wysokiego, potężnego mężczyznę, z długimi, prostymi, blond włosami. Potężnymi skrzydłami, napełnionymi siłą, wielką mocą, którą czuje za każdym razem, kiedy o nim myślę. Zawsze wtedy odczuwam ciepły dreszcz. Myślałam, że chodzi w białej szacie, śmiałam się z niego, że to sukienka.
Chciałam być taka jak on. Dzielna, dobra.. On nigdy nie doprowadził mnie do łez.. Chciałam, żeby nikt nigdy nie zaznał z mojej winy smutku. Nie zawsze mi się to udawało. Uczył mnie, że często musimy wywołać rozpacz u ludzi, aby było im łatwiej. "Jak to?"- Pytałam. Po raz kolejny miał racje.
Wydawało mi się, że często mnie opuszczał, biegłam wtedy do Ani i.. i to był koniec. Przytuliła mnie i czułam się tak jakby sam mój Stróż ogarnął mnie skrzydłami.
Wiele razy, Anioł, wstawiał się za mną podczas sprzeczek z Bogiem. Nie jestem w końcu idealna, z nim tez się potrafię nie zgodzić. Ale jak zawsze miał racje. Wtedy mój skrzydlaty przyjaciel pokazywał mi, co źle robię i pouczał. Słuchałam go, bo znów miał rację.
Niedawno, odkryłam coś niezwykłego. Pokazał mi to ktoś wazny. Okazało się, że moim Aniołem Stróżem, nie jest potężny, długowłosy mężczyzna, ale drobna dziewczynka. Nie powiem jej imienia, bo wtedy zabiorą miją do nieba. A za bardzo jej tutaj potrzebuję.. Pastanowiłam ją ukryć.
;)
Szaro. Szary.. szary i zimny, tak to dobre. Szary i zimny poranek. Tak dawny.. a jednak tak pamiętny. Śnieg, a na nich odbity ślad. Kiedyś miał być tam park.. Szary i zimny poranek w tak jakby parku. Niedoszłym. Na liściach puch, biały.. a jednak szary. W jakby parku.. Ścieżka i ludzie.. Szaro-zimni ludzie. Strach. Ojciec i matka.. brat. Szary i zimny poranek w tak jakby parku, gdzie na liściach leżał puch, a ludzie odczuwali strach. Ojciec i matka.. brat. Marmurowe schody, na dole cisza. Drzwi, klamka.. Klamka. Strach. Pokój.. on.. Szary i zimny poranek w tak jakby parku, gdzie na liściach leżał puch, a ludzie odczuwali strach. Ojciec i matka.. brat. Za marmurowymi schodami, za drzwiami z klamką, był on.. Taki sam, a tak inny. Tak blisko, a już dawno daleko. Zatrzymał się jednak, odwrócił głowę spojrzał w oczy.. Szary i zimny poranek w tak jakby parku ..
skomentuj (10)
Moje serce nuży
Się w ciemności
Lecz jeszcze masz
Krótką chwilę zanim
Płomień mego serca
Zgaśnie na zawsze
A więc pospiesz się
Aby rozpalić go na nowo
Danusia Pietruszkiewicz
.. Pomóżmy swej miłosci.. niech przetrwa wieki..
.. przypomnij sobie: Tylko wy, sami w czterech ścianach, najpiękniejsza chwila w życiu, tak blisko siebie, tak cudownie, wszytko takie proste. Niech chwilka się nie kończy.. Tylko cichy szept, który koi bol, potrafi wybaczyć, jest lekarstwem rozpaczy dwóch serc. Myślisz wtedy: Usmiechnij się, JUTRO TEŻ JEST DZIEŃ, OD CIEBIE ZALEŻY JAKI ON BĘDZIE. Jeśli kogoś kochasz, powiedz mu to, nie kryj tego, może być tylko lepiej. Może jest Ci teraz żal.. może wydaje Ci się, że nikt o Tobie nie myśli.. Więc spójrz.. Uśmiechnij się bo.. ja właśnie po prostu o Tobie pomyślałam.. :) Dziękuję , że jesteś..
skomentuj (11)
ARCHIWUM
lay by mArtynA